Karl Wilhelm Ramler: kołobrzeski poeta, który trafił na berlińskie salony. Pisze dr Łukasz Gładysiak

Iwona Marciniak
Iwona Marciniak
Tłumaczenia klasycznej poezji przyniosły mu rozgłos w całych Niemczech. Kołobrzeżanin Karl Wilhelm Ramler stał się jednym z ulubieńców samego króla Prus.

Ojciec Karla Wilhelma Ramlera, Wilhelm Mikołaj był Austriakiem wygnanym z rodzinnego kraju z powodu odrzucenia katolicyzmu na rzecz wyznania Marcina Lutra. Po czasowym pobycie w frankońskim mieście Schwabach, w 1713 r. przybył do Kołobrzegu, gdzie objął stanowisko w urzędzie podatkowym. Tutaj też się ożenił – wybranką jego serca została Elżbieta Fiddechow. Owocem ich związku stało się pięcioro dzieci, spośród których, urodzony 25 lutego 1725 r. przyszły poeta był pierworodnym. Rodzina zamieszkała w kamienicy przy rynku, naprzeciwko tylnej ściany ratusza (obecnie mieści się tam starostwo powiatowe).

Edukację Karl Wilhelm Ramler rozpoczynał w kołobrzeskim gimnazjum. W wieku 13 lat wyjechał do Szczecina, by po czterech latach przestąpić progi wydziału teologicznego Uniwersytetu w Halle. W 1745 r. przeniósł się do Berlina, gdzie rozpoczął studia medyczne. To właśnie ze stolicą Prus związał resztę swego życia, pracując najpierw jako prywatny nauczyciel, a od 1748 r., wykładowca logiki i sztuk pięknych w szkole kadetów (stanowisko to piastował z resztą nieprzerwanie przez kolejne 42 lata).

Kariera kołobrzeżanina nabrała tempa na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XVIII w. W Berlinie coraz popularniejsze stawały się przygotowywane przez niego tłumaczenia poezji z języka francuskiego i, przede wszystkim, łaciny. To właśnie za sprawą Ramlera, Niemcy mieli okazję poznać niemal całą twórczość Horacego czy Katullusa. W krótkim czasie stał się członkiem berlińskiej elity; za sprawą swych przyjaciół: pisarza i filozofa Mosesa Mendelssohna oraz związanego z

ruchem masońskim wydawcy, Friedricha Nicolai, zasilił elitarny klub kulturalny zwany „Montagsclub”. W krótkim czasie zasłynął też z krytycznych esejów oraz własnej, w znacznej mierze wzorowanej na twórczości starożytnego Rzymu, poezji.

Od początku swojej aktywności Karl Wilhelm Ramler reprezentował grupę artystów lojalnych względem dworu pruskiego. Choć w powszechnej opinii to właśnie kołobrzeżanin uchodził za barda Fryderyka Wielkiego, słynny król-żołnierz odnosił się do niego z rezerwą. Podobnie z resztą rzecz miała się w zakresie całości tematyki lirycznej. Dopiero po śmierci „Starego Fryca” i objęciu tronu przez jego bratanka, związanego z wolnomularzami Fryderyka Wilhelma II, pochwały dynastii Hohenzollernów, pisane przez tytułową postać zostały docenione. W 1786 r. Ramlera włączono w poczet członków Królewskiej Pruskiej Akademii Nauk, w krótkim czasie mianując go delegatem jej Rady. W tym samym roku, wraz z młodszym o 16 lat dramaturgiem Johannem Jakobem Engelem, podejmować zaczął kluczowe decyzje w sprawie berlińskiego Teatru Narodowego. Cztery lata później, z inicjatywy samego władcy został dyrektorem tej placówki. Dwór przyznał mu także stałą, dożywotnią pensję w wysokości 800 talarów.

Wspinając się po kolejnych szczeblach artystycznej kariery, Karl Wilhelm Ramler nie przestawał tworzyć. Z jego poezji, niemal idealnie wpasowującej się w kanon muzyczny doby oświecenia, korzystać zaczęli znani w Europie kompozytorzy, między innymi: Johann Friedrich Bach (syn Johanna Sebastiana) czy Georg Philipp Telemann. Do utworu kołobrzeżanina, już w 1755 r. Karl Heinrich Graun napisał oratorium „Śmierć Jezusa”. Tytułowy twórca nie zapominał także o swej małej ojczyźnie, czego największym z dowodów stała się popularna w Niemczech drugiej połowy osiemnastego stulecia „Pieśń nimfy Parsęty”, sławiąca obrońców Kołobrzegu przed oblegającą twierdzę podczas wojny siedmioletniej, armią rosyjską.

Rok po przejściu na emeryturę, 11 kwietnia 1798 r. Karl Wilhelm Ramler zmarł w Berlinie. Pochowano go w stolicy Prus, niedługo potem umieszczając na zewnętrznej ścianie luterańskiego Sophienkirche dedykowaną mu tablicę pamiątkową. Taka zawisła także w jego rodzinnym mieście – przymocowano ją do ściany kamienicy, w której mieszkał dokładnie w setną rocznicę śmierci. Przetrwała do marca 1945 r. kiedy to została zniszczona lub zaginęła, a wraz z nią, pamięć o jednym z największych poetów oświeceniowych znad Szprewy, do dziś, ze względu na styl i umiejętność operowania myślą i słowem, nazywanym „niemieckim Horacym”.

Podpis do zdjęcia:

Karl Wilhelm Ramler – portret namalowany w 1771 r., u szczytu zawodowej kariery w Prusach (Domena Publiczna)

Już od lipca zmiany w 300 plus?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie