Niezaszczepiony kuracjusz łapie COVID-a i kończy kurację. Bo takie są przepisy

Iwona Marciniak
Iwona Marciniak
Udostępnij:
Nie widać końca czwartej fali pandemii, krzywa zakażeń rośnie, a przepisy nadal pozwalają by do sanatoriów przyjeżdżali niezaszczepieni, starzy, schorowani ludzie. - Z naszych doświadczeń wynika, że prędzej czy później gdzieś się zakażają i chorują – mówi Maciej Bejnarowicz, prezes Sanatorium MSWiA w Kołobrzegu. Nie tylko od niego słyszymy, że przepisy powinny się zmienić.

Zgodnie z nadal obowiązującym rozporządzeniem ministra zdrowia, warunkiem rozpoczęcia leczenia sanatoryjnego jest oprócz posiadania skierowania z Narodowego Funduszu Zdrowia, negatywny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2, potwierdzenie przyjęcia dwóch dawek szczepionki przeciwko COVID-19 albo udokumentowane przebycie tej choroby. Zdecydowana większość kuracjuszy legitymuje się zaświadczeniami o szczepieniu. A jednak, jak słyszymy w Kołobrzegu, w każdym turnusie znajdują się osoby, które z różnych powodów nie zdecydowały się na szczepienie. - A chodzi o ludzi w starszym wieku, z pewną sekwencją schorzeń – mówi Maciej Bejnarowicz. - Przyjeżdżają tu żeby poprawić swoje zdrowie, a nie narażać go na szwank. A w przypadku osób niezaszczepionych to właśnie się dzieje.

Maciej Bejnarowicz to jednocześnie kołobrzeski radny, szef klubu PiS w Radzie Miasta. Jak mówi, wysłał oficjalne pismo w tej sprawie do Narodowego Funduszu Zdrowia, w którym wskazywał na zagrożenie jakie ściąga na siebie niezaszczepiony kuracjusz. - Ale NFZ działa na bazie obowiązującego ustawodawstwa i rozporządzeń. Teoretycznie można zawnioskować do NFZ o zmianę terminu przyjazdu do sanatorium, np. z powodu obaw przed covidem. Sami podpowiadamy takie rozwiązanie, gdy kuracjusze kontaktują się z nami z większym wyprzedzeniem. Ale wśród wielu pokutuje obawa, że rezygnując teraz z przyjazdu, nie „załapią” się już na inny termin, a przecież czekali na skierowanie rok czy nawet dwa lata. Przyjeżdżają więc, ryzykując nie tylko zdrowiem, ale czasem i życiem.

Jaka jest skala problemu? Niby niewielka: – Na 320 osób, których spodziewamy się w przyszłym turnusie, 9 to osoby niezaszczepione, które przyjmiemy na podstawie wyniku testu – mówi Maciej Bejnarowicz.

Mariusz Ławro, prezes Regionalnego Stowarzyszenia Turystyczno – Uzdrowiskowego w Kołobrzegu, który zarządza sanatorium Posejdon w Kołobrzegu wylicza: - Na 176 osób, które rozpoczęły u nas turnus w sobotę, 12 jest niezaszczepionych.

A jak mówi, mimo wypełnienia przez sanatorium wszystkich zaleceń sanitarno – higienicznych, informowania o zaleceniu noszenia maseczek, dezynfekcji rąk i zachowania bezpiecznego odstępu, nie da się wyegzekwować od wszystkich przestrzegania procedur. - Poza tym nie prowadzimy lecznictwa zamkniętego. Kuracjusze wychodzą do miasta, spacerują, poruszają się w miejscach gdzie nie zachowuje się dystansu. Są rozluźnieni, tracą czujność, mogą złapać wirusa na zewnątrz i przynieść go do nas. A wirus , co wynika jasno z naszych doświadczeń, jest groźny przede wszystkim dla osób niezaszczepionych. W bardzo nielicznych przypadkach, leczenie muszą zakończyć osoby zaszczepione.

Bo gdy test wyjdzie pozytywnie, o dalszym losie chorego decyduje sanatoryjny lekarz. Zgodnie z przepisami, kuracjusz musi jednak opuścić obiekt. Jak tłumaczy Lilia Bińczyk, p.o. dyrektora kołobrzeskiego sanepidu: - To sanatoryjny lekarz decyduje na podstawie stanu zdrowia chorego, czy wymaga on hospitalizacji, czy też może zostać skierowany na izolację domową. Jeśli nie ma takich warunków, jest kierowany do izolatorium.

Pracownicy sanepidu, na podstawie wywiadu, ustalają osoby, które miały z chorym bezpośredni kontakt. Jeśli były to osoby zaszczepione, nie obejmuje ich kwarantanna. Jeśli nie są zaszczepione, kuracja się dla n ich kończy – są wysyłane na kwarantannę.

Ta historia ma też wydźwięk finansowy: za czas po przerwaniu kuracji NFZ nie płaci. Rośnie też liczba tzw. niedojazdów, o których sanatoria dowiadują się, gdy kuracjusz nie stawia się na leczenie.

Nasi rozmówcy rozwiązanie widzą w zmianie przepisów, które będą uprawniały do leczenia sanatoryjnego tylko osoby zaszczepione lub ozdrowieńców. - Nie musiałoby to oznaczać utraty skierowania, a przesunięcie przyjazdu w bezpieczniejszym czasie, np. wiosną.

Maciej Bejnarowicz poruszył już ten problem z kołobrzeskim posłem PiS Czesławem Hocem. Liczy na spotkanie z szefem NFZ i pojawienie się tematu sanatoriów dla zaszczepionych i ozdrowieńców na jednym z najbliższych posiedzeń sejmowej komisji zdrowia.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie