MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Wkoło ruiny, ale oni starali się żyć normalnie. Jak wyglądała rozrywka w powojennym Kołobrzegu? Pisze Łukasz Gładysiak

Iwona Marciniak
Iwona Marciniak
Podobnie jak dziś, krótko po zakończeniu II wojny światowej jednym z miejsc spotkań kołobrzeżan była plaża  [J. Patan, „Kiedy wszystko było pierwsze. Kołobrzeg 1945-1959”, Kołobrzeg 2009].
Podobnie jak dziś, krótko po zakończeniu II wojny światowej jednym z miejsc spotkań kołobrzeżan była plaża [J. Patan, „Kiedy wszystko było pierwsze. Kołobrzeg 1945-1959”, Kołobrzeg 2009]. Archiwum Jerzego Patana
Krótko po zakończeniu wojny w Kołobrzegu zaczęło odżywać życie towarzyskie. Wszechobecne zgliszcza nie przeszkodziły mieszkańcom w zabawie.

Gdy kapitulowała III Rzesza, Kołobrzeg był jednym z najbardziej okaleczonych przez wojnę ośrodków nad Bałtykiem. W wyniku dwutygodniowych walk, ok. 90 proc. zabudowań obróciło się w ruinę. Poruszanie się po mieście utrudniały gruzy oraz zaledwie jeden, zachowany w ciągu dzisiejszej ul. Łopuskiego most. Brakowało żywności i wody, nie docierała elektryczność… Mimo tej ekstremalnej sytuacji, od niemal pierwszych chwil pobytu nowych, polskich mieszkańców, nad ujściem Parsęty odradzać zaczęło się życie towarzyskie. Inicjowała je przede wszystkim młodzież, która w rozrywce szukała odskoczni od trudów dnia codziennego.

Czarna płyta i spacery

- Byliśmy młodzi i, co stanowiło naprawdę dużą zmianę względem poprzednich kilu lat, czuliśmy się naprawdę wolni – wspomina w rozmowie z autorem przewodnicząca kołobrzeskiego Klubu Pioniera, Krystyna Gawlik. Jako czternastolatka przyjechała do miasta w październiku 1945 r. z Lublina. – Podstawę naszej rozrywki stanowiły spotkania w prywatnych mieszkaniach. Niektórzy z moich przyjaciół mieli gramofony. Zakręcano korbą i po chwili smutne, bo, naznaczone wojną pomieszczenia, wypełniały lubiane szlagiery – dodaje. Gdzie można było znaleźć płyty? Część z pewnością przyjechała wraz z osadnikami, inne znajdowano w opuszczonych lokalach poniemieckich.
Jak potwierdza nasza rozmówczyni, najlepszą formę rozrywki, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim stanowiły spacery. Nie tylko młodzież, na miejsce spotkań wybierała przede wszystkim park nadmorski. – Było pięknie, siadaliśmy na trawniku i rozkoszowaliśmy się ciepłem słońca oraz bijącym od Bałtyku wiatrem. Tutaj rodziły się pierwsze miłości – przywołuje wspomnienia Krystyna Gawlik. Poza tym chętnie chadzano na obsadzony kwiatami, dziś nieistniejący cmentarz żydowski przy ul. Koszalińskiej albo do dzielnicy uzdrowiskowej, by złapać nieco spokoju w częściowo zrujnowanych willach. Dużą popularnością cieszyły się również spotkania na plaży, w czasie których młodzieńcy nierzadko rywalizowali we wspinaczce na zniszczone w czasie walk molo. Piasek miał być tak czysty, że dziewczęta bez wahania kładły się na nim nawet w odświętnych kreacjach. Spotykano się też na terenie kortów tenisowych. W samym mieście centrum życia towarzyskiego stała się dzisiejsza ul. Unii Lubelskiej, gdzie w krótkim czasie powstały pierwsze restauracje i kawiarnie. Praktycznie tuż obok stolików zalegały meble, maszyny rolnicze, fortepiany, a nawet elementy silników samolotowych, gromadzone przez Rosjan przed wywiezieniem na wschód. Nie zwracano na to uwagi, podobnie jak i na wraki cywilnych i wojskowych pojazdów, jakich w tamtym czasie w Kołobrzegu nie brakowało.
Pilnowano za to, by zdążyć do domu przed zmrokiem. Na kartach książki Jerzego Patana, p.t.: „Kiedy wszystko było pierwsze”, znaleźć można relacje dotyczące zagrożenia ze strony przede wszystkim stacjonujących w mieście żołnierzy Armii Czerwonej albo tzw. szabrowników, rozkradających poniemieckie mienie. Poza tym, przy silniejszym wietrze na chodniki osypywały się cegły i fragmenty fasad. Często wybuchały również pożary. Dla młodych dam najbardziej pożądanym towarzystwem w czasie przechadzek byli zapewne chłopcy w mundurach: żołnierze Wojska Polskiego, których coraz więcej pojawiało się w Kołobrzegu, marynarze czy, uchodzący za tych, którzy jako pierwsi stawili czoła wyzwaniom nowej rzeczywistości, kolejarze.

Spektakle przy świecach

Już kilka miesięcy po zakończeniu II wojny światowej, w Kołobrzegu rodzić się zaczęła rozrywka zinstytucjonalizowana. Tak samo jak chętnie chadzano na prywatki, popularnością cieszyły się spotkania taneczne „na Zielonej” (dziś: ul. Drzymały), gdzie w poewangelickiej sali spotkań popisy instrumentalne dawała orkiestra wojskowa, marynarska albo, ceniony przez mieszkańców, zespół „Mewa”, od nazwiska założycieli: Mieczysława i Zbigniewa, nazywana Orkiestrą Braci Braun.
W październiku 1945 r. w Kołobrzegu powstał pierwszy teatr: „OM TUR” („Organizacja Młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego”). W jego pierwszym składzie, prócz założycieli: Haliny i Jerzego Malinowskich, występowali też: Irena Kulesza, Maria Łazarewicz, Edmund Ofierzyński, Stanisław Rawski. Jerzy Streker oraz Helena i Tadeusz Wakułowie. Scenografię zapewniał malarz, Stanisław Sitański. Premierowym spektaklem, zorganizowanym w popularnym „Kalmarze” czyli dawnej restauracji Pickela, była sztuka zatytułowana „Jesień”. Jak w zachowanych w zbiorach Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, wspomnieniach napisał Tadeusz Wakuła, dwugodzinne przedstawienie grano przy pełnej sali, w blasku świec. Biletem wstępu było… krzesło, które każdy z widzów musiał przynieść sam i na miejscu zostawić. Działania „OM TURu” umilały życie kołobrzeżan przez kolejne 3 lata.
Ważnym wydarzeniem towarzyskim krótko powojennego Kołobrzegu był pierwszy bal sylwestrowy. W zabawie zorganizowanej w gmachu XIX-wiecznego ratusza uczestniczyło 50 osób, w tym oficerowie radzieccy. Toasty wznoszono samogonem, zagryzając przekąskami przyniesionymi przez zaproszonych. Całość uzupełniły recytacje oraz występy wokalne zespołu teatralnego Malinowskich. Część gości tańczyła w przebraniach.
Każdy, kto preferował rozrywkę dla ducha, mógł od maja 1946 zajrzeć do Biblioteki Powiatowej, mieszczącej się na piętrze wymienionego wyżej budynku. Jej pierwsza kierownik, nauczycielka Zofia Bałyszowa, postarała się by na półki trafiły największe dzieła polskiej literatury: „Pan Tadeusz”, „Krzyżacy” czy „Stara Baśń”. Dynamiczny rozwój biblioteka zawdzięczała przybyłej z Wilna Helenie Karaś, dzięki której w kilkanaście miesięcy księgozbiór wzbogacił się o 1,5 tys. nowych pozycji. Od drugiej powojennej jesieni, w miejscu niemieckiego Kammerlichtspiele Kino przy ul. Łopuskiego działało także, oferujące przede wszystkim radziecki repertuar, Kino „Wybrzeże”.

W zdrowym ciele

Od pierwszych tygodni pobytu w Kołobrzegu, nowi mieszkańcy nie stronili od rozrywek sportowych. Pierwsze zawody, na przykład w biegach organizowano w gronie przyjaciół. – Dużą popularnością, nie tylko wśród chłopców cieszyła się gra w tzw. „dwa ognie”, do której używano piłki – wspomina Krystyna Gawlik.
Z udziałem publiczności od połowy lat czterdziestych ubiegłego wieku rozgrywano między innymi biegi uliczne, których start i meta znajdowały się przed schodami ratusza. Zmaganiom przyglądały się ówczesne władze Kołobrzegu. Ich przedstawiciele honorowali zwycięzców symbolicznymi nagrodami. Z zainteresowaniem przyglądano się też konkursom lekkoatletycznym czy widowiskowym rajdom motocyklowym przemykającym wśród gruzów.
Sport zorganizowany zagościł nad ujściem Parsęty w drugiej połowie 1946 r. Za sprawą Franciszka Radajewskiego do lokalnych rozgrywek piłki nożnej włączył się klub „Kolejarz-Bałtyk”, z czasem rozbudowany o sekcje tenisa stołowego i gier. 3 lata po zakończeniu bitwy o Kołobrzeg, w Państwowym Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcącym (dziś: Zespół Szkół im. Mikołaja Kopernika), powołano Szkolny Klub Sportowy. Jego kierownikiem został polonista i podharcmistrz, Stefan Napierała, a przewodniczącym, wtedy uczeń, a dziś, nestor kolarstwa – Jerzy Leśniak. Warto odnotować fakt, że już w pierwszym roku istnienia, zawodnicy SKS przywieźli nad ujście Parsęty komplet medali biegu przełajowego, zorganizowanego w Karlinie.

Rozrywka hamuje

Życie towarzyskie w iście przedwojennym stylu dobiegła końca wraz z latami czterdziestymi ubiegłego stulecia. W związku z polityką społeczną i gospodarczą lansowaną przez komunistyczne władze Polski, do zamknięcia działalności przymuszono zdecydowaną większość inicjatyw prywatnych. Jako symboliczną ingerencję w swobodę rozrywki odbierać można było przejęcie znacznej części plaży przez wojsko, co skutecznie ograniczyło kołobrzeżanom dostęp nie tylko do samego Bałtyku, ale i jego bezpośredniej okolicy.
Mieszkańcy szukali więc możliwości aktywnego wypełnienia wolnego czasu pod szyldami oficjalnych instytucji. Jedną z nich, cenioną nie tylko w najbliższej okolicy, stał się powołany w 1951 r. Zespół Pieśni i Tańca „Kołobrzeg”, którym przy Powiatowym Związku Gminnych Spółdzielni Samopomoc Chłopska pokierował Henryk Zaremba. Kołobrzeska rozrywka wchodziła wówczas w nową epokę.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Katastrofa śmigłowca z prezydentem Iranu. Co dalej z tym krajem?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kolobrzeg.naszemiasto.pl Nasze Miasto